STYL

Luksemburg nie jest modową mekką. Wynika to pewnie z profilu zawodowego
większości mieszkańców: urzędnicy europejsci, bankierzy, ubezpieczyciele i tzw. inni wszelkiej maści urzędnicy. Nie, nie ma tu w zasadzie miejsca na bohemę. Na ulicy jest drogo i poprawnie , ale czy inspirująco? Dla mnie raczej nijako... No, ale czasami zdarzają się perełki. Np. długowłosy siwy pan, który zawsze o tej samej porze przekracza to samo skrzyżowanie, zawsze w pełnym makijażu, kowbojkach i bez względu na temperaturę (wszystko jedno czy -5 czy + 20 stopni), zawsze bez kurtki, ale za to w rozpiętej do połowy koszuli, odsłaniającej owłosioną i opaloną klatę. Ostatnio coś go nie widziałam. Może przeziębił się i umarł? Mam nadzieję, że nie. Piętro pod nami mieszka pewien Azjata, nie wiem w sumie skąd jest, ale mówimy na niego z Basią per "ładny pan Japończyk". Pan Japończyk, jest młodziutki (chociaż ta rasa bardzo powoli się starzeje, więc może jest już wiekowy?), taki trochę kobiecy, śliczniutki i zawsze uroczo ubrany, po męsku, ale kobieco. I zawsze ma na sobie jakiś ekstrawagancki dodatek, w sumie kobiecy, ale jednak męski. Za każdym razem z Baśką wodzimy za nim wzrokiem i konteplujemy jego kreacje. Nie można się przypiąć do niczego. Wszystko jakoś pasuje- wszystkie elementy garderoby do siebie nawzajem, a całość- do niego. Wczoraj miał opcję weekendową- a na niej marynareczkę w kolorze PINK- w najbardziej jaskrawej wersji jaką można sobie wyobrazić. Wyglądał bosko! Choć facetom niby nie przystoi nosić takiego różowego, na nim wyglądało to adekwatnie i super. I to mnie natchnęło do refleksji: Co to właściwie jest styl? Nie jest dla mnie stylowy np. Tomasz Jacykow, który po prostu wygląda jak przebieraniec... Myślę, że styl to jednak całość, dopasowanie garderoby i dodatków do człowieka, do jego temperamentu, do budowy i urody, ale w sposób, który czyni nas innymi, niepowtarzalnymi, zwracającymi uwagę. Nie chodzi o drogą torebkę czy buty, ale o ten pazur, spasowanie kolorów, dobranie dodatków... Zarówno siwy pan z makijażem jak i ładny pan Japończyk to coś mają. Dzięki temu obaj zaistnieli w mojej świadomości... I zawsze się cieszę, kiedy ich widzę. Nie wiem co z tą refleksją zrobić dalej, ale myślę, że warto szukać swojego sposobu wyrazu... Świat jest wtedy ciekawszy: nic nie mówiąc opowiadamy swoją pełna niedopowiedzeń historię...

Aga - niepoprawna myślicielka